Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: "Wszystkie pory uczuć - Wiosna" - Magdalena Majcher

Premiera: 14.03.2018

Z twórczością Magdaleny Majcher - mieszkającej w Katowicach śląskiej pisarki - miałam okazję zapoznać się po raz pierwszy przy okazji książki "W cieniu tamtych dni" mocno osadzonej w czasach II Wojny Światowej i mogę powiedzieć, że było to spotkanie bardzo udane (moja recenzja tutaj). Jednak autorka znana jest głównie ze swoich powieści obyczajowych, w których porusza trudne tematy społeczne, wplątując swoje bohaterki w skomplikowane psychologicznie sytuacje.

Powieść "Wszystkie pory uczuć - Wiosna" to historia fundująca czytelnikom emocjonalny rollercoaster, ponieważ wraz z główną bohaterką, Eweliną Werner, podążamy wyboistą ścieżką wiodącą do upragnionego macierzyństwa. Ewelina jest przykładem osoby, której niemożność posiadania dziecka odbiera poczucie własnej wartości i kobiecości. Do siebie samej kieruje bolesne epitety "jałowa" czy "bezwartościowa", jednak kiedy na jej drodze staje kandydat na drugiego męża, racjonalny i opanowany Adrian, okazuje się, że można spojrzeć na siebie z innej perspektywy, niekoniecznie przez pryzmat bycia biologiczną matką. Para rozpoczyna starania o adopcję dziecka z placówki opiekuńczo-wychowawczej i kiedy udaje się doprowadzić procedurę do końca, członkiem ich rodziny zostaje kilkuletni Piotrek.


Pojawienie się Piotrka w domu jest dopiero początkiem rodzicielskich wyzwań, ponieważ chłopiec ma poważne deficyty rozwojowe z powodu FAS - Alkoholowego Zespołu Płodowego, którym obarczyła go nieodpowiedzialna matka, pijąca alkohol w czasie ciąży. Do tego dochodzi niechęć ze strony teściów, a de facto teściowej - matki Adriana, zarówno do Eweliny, jak i do Piotrka, na którego babcia jest w stanie nawet podnieść rękę! Tutaj z pomocą przychodzi Adrian, który jak na prawdziwą głowę rodziny przystało, staje w obronie żony i syna, grożąc zerwaniem relacji z własną matką.

Majcher w wyrazisty i bardzo przejmujący sposób odmalowała trudny proces budowania zaufania z małym dzieckiem, obarczonym nieciekawym startem, trudną przeszłością i pozbawionym oparcia w rodzinie. Co ciekawe, dziewięciolatek uspokaja się i tonuje swoje dość wybuchowe reakcje w towarzystwie psa, utwierdzając nas w przekonaniu, że dogoterapia czy ogólnie rozumiany kontakt ze zwierzętami mogą zdziałać cuda.

Nie będę ukrywać, że od samego początku bardzo kibicowałam bohaterom, licząc na to, że chociaż poturbowani przez los, wreszcie ułożą sobie życie. Kolorowa okładka powieści, przywodząca na myśl budzące się wiosną życie, doskonale oddaje wątek odrodzenia relacji międzyludzkich i pielęgnowania dopiero wschodzących uczuć do dziecka adoptowanego, ale tak samo potrzebującego miłości, jak każda istota. A może nawet bardziej?

Chociaż nie jestem wielką fanką powieści obyczajowych, to ta kupiła mnie swoją tematyką - trudną, bolesną, jakże prawdopodobną w dzisiejszych czasach, okraszoną dramatem będącym udziałem zwykłych ludzi.

Bardzo dziękuję autorce za zaufanie i propozycję zrecenzowania tego tytułu.

Komentarze

  1. Lubię książki autorki. Za najlepszą uważam "W cieniu tamtych dni". Z cyklu "Wszystkie pory uczuć" czytałam Jesień i Lato i bardzo mi się podobały. Zima i wiosna czekają jeszcze na półce:)
    https://slonecznastronazycia.blog/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "W cieniu tamtych dni" również uważam za najlepszą książkę Autorki :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Recenzja przedpremierowa: "Nikt nie idzie" - Jakub Małecki

Premiera: 31.10.2018

"Co rano parzyła w tygielku kawę po turecku, z cukrem i kardamonem, a potem siadała w pokoju, naprzeciw do połowy ułożonych puzzli na ścianie, i otwierała Nikt nie idzie: ponad tysiąc kartek, na każdej stronie drzeworyt, zdjęcie albo krótki wiersz. Oglądaj jedną stronę dziennie, powiedział kiedyś Igor. Więc oglądała." - fragment powieści.

Przyznaję, że mam z Jakubem Małeckim dwa, nie lada problemy... Bo chociaż jestem ekstrawertykiem z dość pokaźną siłą przebicia, to Kuba onieśmiela mnie swoją osobą przy każdym bezpośrednim spotkaniu. I robi to absolutnie nieświadomie, będąc człowiekiem nader skromnym, bo to ja milknę przy jego jego talencie :)

Podobnie też mam z przelewaniem na papier moich wrażeń z lektury jego książek. Ja ich nie czytam, ja je chłonę całą sobą, bo poruszają we mnie najbardziej nostalgiczne struny (tak, ekstrawertyczne osobowości również takowe posiadają). I tu pojawia się drugi problem, ponieważ zamiast spisywać te uczucia, wolałabym p…

Recenzja przedpremierowa: "Adam" - Agata Czykierda-Grabowska

Recenzja premierowa: "W cieniu tamtych dni" - Magdalena Majcher

Premiera: 1.08.2018 Dziś ktoś mógłby powiedzieć, że mieliśmy przed sobą całe życie, ale to nieprawda. Nawet ci, którzy wyszli z powstania żywi, stracili w Warszawie coś więcej niż tylko młodość. Umknęła nam gdzieś część życia: ta przed powstaniem i po nim. Każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu żył w cieniu tamtych dni, a obrazy oblężonej stolicy przez kilkadziesiąt lat utrudniały nam normalne funkcjonowanie.
63 dni krwawych walk, 200 tysięcy ofiar wśród powstańców i mieszkańców Stolicy – oto część z bolesnej arytmetyki, którą wspominamy dziś 1 sierpnia 2018 roku, w 74 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego skierowanego przeciw niemieckiemu okupantowi w 1944 roku. Tej jakże wrażliwej tkanki w organizmie polskiej historii postanowiła dotknąć Magdalena Majcher w swojej najnowszej powieści „W cieniu tamtych dni”. 
Autorka, w oparciu o źródła historyczne i dostępną bibliografię, wykreowała fikcyjną postać ponad dziewięćdziesięcioletniej Emilii, która pod pseudonimem Mila, poszła …