Przejdź do głównej zawartości

Recenzja przedpremierowa: "Berdo" - Anna Cieślar

Premiera: 25 lutego 2020

"Czasem przypominał sobie, że w jego bieszczadzkim życiu bywały inne dni: kiedy włóczył się od rana do wieczora tak po prostu, bo las i droga wzywały go, a on chciał odpowiedzieć na wezwanie. Kiedy powracała tęsknota za dzikością i budził się zew. Odezwała się w nim niespokojna część duszy, ta, która nie pozwalała mu siedzieć w chacie, kazała ruszać na szlak. Bywało, że wracał po dwóch, trzech dniach, jakby nigdy nic, na zgrzanym koniu, spocony, ze zmierzwionymi przez wiatr włosami, zmęczony i brudny. Ale szczęśliwy. Śnił o rozgwieżdżonym niebie, o koniach, polanach i ogniskach, o muzyce i śpiewanych pieśniach, o wozach i pobrzękujących patelniach. W snach przeżywał to wszystko, czego nie było mu dane doświadczyć, a czym słyszał w opowieściach kobiety, która próbowała zastąpić mu matkę. Potem znów budził się w nim zew wędrówki, dusza włóczęgi" - fragment powieści.

Powyższy cytat to kwintesencja tytułowego Berda alias Michała Moslera - głównego bohatera debiutanckiej powieści Anny Cieślar (chociaż napisana jest tak dojrzale, z dbałością o styl i detal, że jestem pod ogromnym wrażeniem pisarskiego talentu autorki). Słowo "berdo" wywodzi się ze starosłowiańskiego "br'do", oznaczając "pagórek", "górę", ale i "stromą górę" czy "przepaść". Które z tych znaczeń przyświecało autorce, kiedy tworzyła swojego bohatera - tego nie wiem, ale mogę przypuszczać, że przymiotnik "stromy" oraz rzeczownik "przepaść" idealnie oddają charakter książkowego "Berda".


Czytając tę powieść towarzyszyło mi uczucie, że jest ona dramatyczną historią drogi, ucieczki, podzieloną na dwa etapy: przed i po. Bo swego czasu na drodze Berda stanęła młodsza od niego kobieta, dla której był gotów się ustatkować i oddać wszystko. Jednak Iza zrejterowała, kiedy połączyło ją z Berdem dziecko... Zatem tak, życie Berda zostało podzielone grubą kreską na czas przed Izą i czas po Izie, a z wyrwą pozostawioną przez nią mężczyzna nie zdołał sobie poradzić. Nawet fakt, że został ojcem uroczego, wrażliwego na naturę i los zwierząt chłopca, nie zmienił jego szorstkiego, gniewnego, często wręcz brutalnego podejścia do otoczenia.

Nie można nie wspomnieć w tym miejscu, że Berdo jest kłusownikiem, który w jeden z najohydniejszych sposobów zasadza się na dziką zwierzynę: zastawia wnyki. Do tego bardzo dobrze posługuje się kuszą i wszelkimi myśliwskimi akcesoriami, których nie powstydziłby się żaden adept szkoły przetrwania w głuszy. Bieszczady to dom wilków - gatunku pozostającego pod szczególną ochroną, co nie przeszkadza Berdowi realizować na nie zleceń. Bo ten kto dobrze zapłaci dostanie wilczą skórę czy czaszkę. Jako że Berdo bardziej skupiony jest na sobie, swoich zadaniach i zagłuszaniu bólu po stracie miłości swojego życia, jego sześcioletni, nadzwyczaj dojrzały jak na swój wiek, syn Radek chowa się pod okiem lokalnego artysty, leciwego twórcy ikon o imieniu Milionen Jahren. Staruszka oraz chłopca łączy niesamowita relacja oraz szacunek i miłość do natury, zwłaszcza do wilków. Chłopiec nie potrafi pojąć (podobnie jak ja, czytając bardzo naturalistyczne opisy kłusowniczych praktyk), że można odstrzelić przepiękne dzikie zwierzę, czy też na oczach dziecka skrócić żywot pokąsanego przez wilka ukochanego psa, zamiast go leczyć.

Powieść Anny Cieślar jest dzika i tętniąca oddechem bieszczadzkich mgieł, lasów i górskich masywów, poprzez które wiodą szlaki, te turystyczne i te mniej uczęszczane, znane wyłącznie mieszkańcom południowo-wschodniego krańca Polski. To jednocześnie powieść o głębokiej więzi dziecka z rodzicem, którą niezmiernie trudno jest zerwać, choćby rodzic był oschły i szorstki wobec swojej pociechy, a także ranił je słowem, czy brakiem obecności i uwagi. Z jednej strony jest to studium upadku człowieka, który zagalopował się w swoich czynach i skierował je nie tylko do zwierząt, ale i do ludzi, a z drugiej strony to paradoksalnie obraz powolnego procesu budowania w sobie poczucia odpowiedzialności za małego człowieka. Finał powieści pozostawia jednak czytelnika w osłupieniu, bo coś, co wydawało się już zakończone, otwiera się na nowo...

Przeczytajcie proszę tę klimatyczną historię, w której nie brak zwrotów akcji, wywołujących dreszcze. Radka i Milionen Jahren nie sposób nie pokochać, a Berda do teraz próbuję rozpracować, chociaż w dużej mierze odsłonił motywy swojego działania. Jednak co dalej? Jak zakończyła się sprawa Berda, jego syna i Milionen Jahren? Czy Iza rzeczywiście odeszła, stawiając na nowe życie?

W tym momencie chciałabym gorąco poprosić autorkę o to, aby wróciła wraz z wykreowanymi przez siebie bohaterami w bieszczadzkie połoniny, bo "Berdo" aż prosi się o kontynuację!

Niezmiernie dziękuję Wydawnictwu "Znak Literanova" za wzmiankę o debiucie Anny Cieślar, bo to naprawdę wartościowa i nieszablonowa książka, która jest jednocześnie piękna i trudna.

Serdecznie polecam!  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Recenzja przedpremierowa: "Jeden błąd" - Anna Szafrańska

Premiera: 14.11.2018 "- Dominika... Delikatnie przejechał dłońmi po mojej głowie, odgarniając splątane włosy. W następnej sekundzie poczułam, jak opiera swoje czoło o moje. - Co on ci zrobił...? Wiedział. Zapłakałam jeszcze mocniej. Przyciągnął mnie do siebie, zamknął w swoich ramionach. Przez chwilę moim naturalnym odruchem była chęć ucieczki, wyrwania się spod jego dłoni... Jednak Mikołaj zaczął mnie głaskać po plecach, po włosach... Nie czułam w jego dotyku agresji. On się mną opiekował. Starał się mi przekazać, że przy nim nic złego mnie nie spotka... a ja mu wierzyłam. Fala nagłego poczucia bezpieczeństwa spłynęła po mnie niczym strumień gorącej wody, ogrzewając moje zlodowaciałe ciało. Staliśmy w tym uścisku, dopóki moje drżenie nie ustało. - Idziemy na policję - szepnął mi do ucha, a na karku poczułam kojący dotyk jego dłoni. - Nie - powtórzyłam wyraźniej." - fragment powieści. Trochę prywaty na początek: niewiele jest książek, w których główną bohaterką...

Recenzja: "Wrony" - Petra Dvorakova w tłumaczeniu Mirka Śmigielskiego

 Premiera: 23.11.2020 "- To jak? Co zrobisz z Baśką? - Sama to z nią załatw - zbywa mnie. - Ja? Znowu ja! Dlaczego ciągle wszystko muszę załatwiać ja?! A ty sobie tu siądziesz i nie masz żadnych problemów. - K...wa, nie wkurzaj mnie - krzyczy na mnie, jakbym to ja zrobiła coś złego. A przecież chcę tylko, żeby on też trochę wychowywał tę dziewczynę. - To załatw to z Bachą! - upieram się przy swoim i ciskam morką ścierkę do naczyń na blat. Wacław wybiega z kuchni. Słyszę, jak leci do łazienki. Otwiera drzwi. Bacha znów podstawiła za nie kosz na pranie. Potem rozlega się już tylko straszny krzyk" - fragment powieści. Żadne dziecko nie powinno bać się swojego rodzica. Żadne! Patrzyć na rodzica oczami pełnymi bezbrzeżnego strachu, a co gorsza poczucia winy, że znowu zawiodło, że znowu nie słuchało. Że znowu po prostu było… dzieckiem. Główna bohaterka „Wron” Basia to mały kolorowy ptaszek, obdarzony talentem malarskim, który nie ma najmniejszych problemów z nauką, ale jednocześnie...

Akcja #CzytajLegalnieiPozwólLegalnieCzytaćInnym

Drodzy Zaczytani! Aktywnie działam w social mediach związanych z czytaniem i promocją czytelnictwa. Na swoim Instagramie  @domiczytapl  dzielę się z Wami wrażeniami z lektur, polecam książki, pokazuję wycinek swojego prywatnego życia, a także poruszam ważne według mnie kwestie dotyczące literackiego (ale nie tylko ;)) świata. I tak się wczoraj złożyło, że post jednej z moich ulubionych pisarek uruchomił we mnie organiczną potrzebę zaapelowania do wszystkich, którzy czytają i/lub udostępniają nielegalne ebooki czy PDFy książek, a także audiobooki. Niech ten wpis stanowi swoistą bazę wiedzy o możliwościach legalnego czytania, bo w dobie powszechnego dostępu do Internetu, smartfonów i komputerów naprawdę nie trzeba zniżać się do kradzieży cudzej własności intelektualnej, a tym jest udostępnianie w różnych internetowych miejscach plików z książkami elektronicznymi czy dokumentami dźwiękowymi bez zgody autora. Zachowania noszące znamiona przestępstwa należy bezwzględnie ...