Przejdź do głównej zawartości

Recenzja patronacka: "Wyrok" - Karolina Wójciak

Premiera: 26 października 2019

"- Dla mnie przyjacielem jest ktoś, kto mi daje wolność bycia sobą. Ktoś, przy kim nie muszę udawać nikogo innego. Ktoś, dla kogo to jaki jestem wystarcza, więc mogę wyluzować, odpuścić. Mogę mówić co chcę wiedząc, że ta osoba nie pomyśli o mnie źle. Czas nie ma się nijak do tego. Chodzi o wzajemny szacunek. Nie uważasz, że to jest tak proste? Sama zobacz, możesz kogoś znać całe życie, a potem nagle się dowiadujesz, że nie był z tobą szczery, albo próbuje cię zmienić tylko dlatego, że ma inne zdanie" - fragment powieści.

Minął miesiąc od premiery mojego urodzinowego patronatu tj. książki "Wyrok" Karoliny Wójciak. Tak, urodzinowego, ponieważ książka ta powędrowała oficjalnie do czytelników właśnie w dniu moich trzydziestych szóstych urodzin. To jeden z powodów, dla których ten tytuł jest dla mnie wyjątkowy i pozostanie w mojej pamięci na zawsze.

Drugim powodem jest pisarski warsztat Karoliny, dzięki któremu kolejny raz mogę zanurzyć się w lekturę powieści oscylującej wokół kryminału, obyczajówki z wątkami psychologicznymi oraz romansu, napisanej dojrzałym, dopracowanym językiem, skłaniającym do refleksji. Bo książka rozrywkowa może nieść za sobą przesłanie, oj zdecydowanie może!

Trzecim powodem są bohaterowie. Autorka powołała do życia na kartach swojej książki konstelację zróżnicowanych, bardzo realnych postaci, których wątki poprowadzone są tak, że od samego początku zastanawiamy się, w jakich okolicznościach i czy w ogóle dojdzie do ich przecięcia. Mamy tu bowiem studentkę Polę, która postanawia obronić tytuł magistra dziennikarstwa w oparciu o pracę poświęconą osadzonym w więzieniu za morderstwo. Mamy Anitę - rozwódkę, która wraz z córką postanawia rozpocząć nowe życie i wikła się w relację z mężczyzną, od którego się uzależnia. A wreszcie mamy najbardziej mroczną i enigmatyczną postać, czyli Borysa - młodego mężczyznę skazanego na dwadzieścia pięć lat więzienia. Pojawiają się do tego postaci drugoplanowe, równie barwne i interesujące, co główni bohaterowie, wprowadzając w ich życie spory ferment i nadając całości fabuły dodatkowego kolorytu.


Karolina Wójciak nie boi się poruszać tematów trudnych: przemocy domowej, realiów więziennego życia pełnego brutalności i niebezpiecznych układów, niekompetencji pracowników wymiaru sprawiedliwości, toksycznego rodzicielstwa. "Wyrok" to kolejny w jej dorobku literackim tytuł, który czyta się z zapartym tchem, nerwowo przewracając strony w oczekiwaniu na finał. A że Karolina jest mistrzynią nieprzewidywalnych zakończeń, które pozostawiają czytelnika w rozedrganiu i niedowierzaniu, to i tym razem stanęła na wysokości zadania, serwując końcówkę z przytupem.

Na ogromne uznanie zasługuje wykreowana między Polą a Borysem chemia, bo że się do siebie zbliżą z uwagi na temat magisterki Poli, ignorując narzeczeństwo dziewczyny, to od początku więcej niż pewne. Napięcie między tą dwójką można kroić nożem, a upór Poli w prowadzonym przez nią śledztwie w sprawie Borysa, jest naprawdę wyjątkowy. Pytanie tylko, czy Borys nie jest tylko zabawką w rękach Poli, która chce udowodnić swojej matce, że jej samodzielna praca jest coś warta? A może to Pola jest przepustką do wolności dla Borysa, który powiedziałby i zrobił wszystko, aby tylko wyjść zza więziennych krat?

Na te i inne pytania odpowiada "Wyrok" - powieść duszna, momentami rozdzierająco smutna, ale i dynamiczna i bezpardonowa. Na okładce książki znajdziecie moją rekomendację, która jeśli dotąd nie zachęciła Was do zapoznania się z prozą Wójciak, to mam nadzieję zrobi to w połączeniu z powyższą recenzją:

Karolina Wójciak ponownie serwuje czytelnikom absorbującą mieszankę kryminału, powieści obyczajowej oraz love story. Lektura "Wyroku" skłoniła mnie do refleksji między innymi nad tym, jak może wyglądać życie za kratami, kiedy wymiar sprawiedliwości postawił na kimś krzyżyk. A jaką refleksję przyniesie wam? Przekonajcie się koniecznie! Polecam!

Karolina, dziękuję Ci za możliwość współpracy przy tym tytule, bo jesteś pisarką, która nie tylko tworzy świetnie dopracowane historie opakowane w wyjątkowe wizualnie okładki, ale i udowadnia, że demonizowanie na polskim rynku self-publishingu jest złe. Bo Ty sprawiasz, że książki wydane własnym sumptem przebijają te, które ukazały się nakładem często bardzo cenionych wydawnictw. Tak trzymaj!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wywiad: Domi czyta i pyta, czyli Paulina Świst w krzyżowym ogniu pytań

Drodzy zaczytani! Dzisiaj na moim blogu gości jedna z najbardziej tajemniczych pisarek na polskim rynku wydawniczym. Jej kryminalno-erotyczne powieści bardzo przypadły do gustu czytelnikom, chociaż wielu – w tym mnie – wprawiły w pewną konsternację. Bo jak to? Jej debiutancki „Prokurator” to nie 100% kryminał, a erotyk z nutą sensacji? Paulina Świst potrafi zaskakiwać, a jej kryminały prawniczo-policyjne z domieszką pikanterii schodzą z każdym nowym tytułem na pniu.


Domi: Paulino, serdecznie Ci dziękuję za Twoje pozytywne nastawienie do mojej propozycji wywiadu, która to nadeszła krótko po premierze Twojej najnowszej książki pt. „Sitwa”.  To Twoja piąta powieść, a do tego dorzuciłaś jeszcze w tym roku opowiadanie w antologii „Zabójcze święta”.

Paulina: Cześć Domi :* To prawdziwa przyjemność móc z Tobą pogadać, nawet wirtualnie ;)

Domi: Jak Ci się zatem pisało taką krótką formę i czym różni się dla Ciebie praca nad opowiadaniem od pracy nad powieścią? 

Paulina: Wbrew temu, czego się obawi…

Recenzja: "Ocean odrzuconych" Tom 1 & Tom 2 - Magdalena Knedler

Premiera: 20.02.2019
"Zaczynam nowy rozdział. Chcę wreszcie gdzieś pasować i zdławić to uczucie, że jestem jedną z wielu odrzuconych". - fragment "Oceanu odrzuconych", tom drugi: "Klątwa wiecznego tułacza".

Nie ma co ukrywać, że w katalogu przeczytanych przeze mnie książek dominują te o charakterze czysto rozrywkowym, ale kiedy nabieram chęci na lekturę tytułu z kategorii literatury pięknej,  takiej wysokich lotów, a zatem ambitnej i wymagającej, to bez wahania wybieram książki Magdy Knedler. Ta pisarka jeszcze nigdy mnie nie zawiodła!


Kiedy sięgnęłam po liczącą grubo ponad tysiąc stron dylogię "Ocean odrzuconych", na którą składają się pozycje "Córka jubilera" oraz "Klątwa wiecznego tułacza", spodziewałam się literackiej uczty. Spodziewałam się bowiem, że wrocławska pisarka, której kunszt literacki najmocniej wybrzmiewa tam, gdzie najbardziej uwidaczniają się fascynacje autorki, porwie mnie w świat dotąd mi nieznany. Bo fas…

Recenzja: "3 dni miłości" - Magdalena Pioruńska

Premiera: 1 kwietnia 2019
„Tak naprawdę śmiech nie wróżył nic dobrego. Ten, który znałem, zwykle był nieszczery, szyderczy albo wręcz okrutny. Ludzie śmiali się w mojej obecności wyłącznie ze złych powodów. Nigdy ze mną, bardziej ze mnie. Odczuwałem to jeszcze długo przed tym, zanim pojawiła się Tulia. Byłem bladym, wątłym Europejczykiem w mieście pełnym ciemnoskórych, zahartowanych w bojach wojowników. Nie lubili mojej delikatności i płochliwej natury, zbyt śmiało spoglądali na moją piękną matkę i w swoich głowach planowali, jak ją zniewolić. Od samego początku czułem się w Twierdzy obco, jakbym pod wpływem niefortunnego zrządzenia losu trafił na nie swoje miejsce na Ziemi. Marzyłem o tym, żeby kiedyś znaleźć to prawdziwe, wypełnione ludźmi, którzy rzadziej się śmiali, za to częściej słuchali tego, co mam do powiedzenia”. - fragment noweli.
Dinozaury, nieszablonowe uniwersum z pogranicza fantasy i science-fiction oraz kontrowersyjne kwestie - oto streszczenie "Twierdzy Kimerydu…