Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: "Kryształowi - Łatwy hajs" - Joanna Opiat-Bojarska

Premiera: 15.05.2019

Jak Opiat-Bojarska wytoczy swoje literacko-kryminalne działa, to jestem więcej niż pewna, że nie oderwę się od książki dopóki nie skończę jej czytać. A potem będę narzekać, że tak długo przyjdzie mi czekać na kontynuację perypetii członków elitarnej "policji w policji" tj. Biura Spraw Wewnętrznych Policji, czyli Kryształowych.


Niepokorny Paweł "Driver" Dobrogowski powrócił w wielkim stylu wzbijając tuman kurzu swoim sportowym Evo. Sprawa, w którą się zaangażował bliźniaczo przypomina realnie toczące się teraz śledztwo w sprawie śmierci pewnego boksera, który miał popełnić samobójstwo w więzieniu, a został wcześniej skazany między innymi za prowadzenie zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się prowadzeniem nocnych klubów i seksbiznesem. Driver jest jednak banitą, samotnym łowcą, który od czterech miesięcy pracuje oficjalnie w szeregach BSWP, ale nie ma już z wiadomych przyczyn (kto czytał pierwszy tom "Kryształowych", ten wie) wstępu do świata elitarnych antyterrorystów. Żeby tego było mało, w tej książce na pierwszy plan wysuwa się również była żona Dobrogowskiego - Ewa, która postanawia odmienić swój finansowy los poprzez powrót do tańca... erotycznego.

Muszę przyznać, że Opiat-Bojarska stworzyła kolejną sensacyjną, buzującą adrenaliną i napięciem historię o nocnych klubach, seksualnych nadużyciach oraz o gęstej atmosferze poznańskiego półświatka, z którym mocno powiązani się pewni funkcjonariusze Policji. Na kilometr można wyczuć, jak perfekcyjną pracę wykonała autorka zbierając materiał do książki.

Seria "Kryształowi" to bezapelacyjnie książki z efektem "WOW" albo też "OMG", tak są z jednej strony ekscytujące, a z drugiej - przerażające. Sięgnijcie po nie, bo to, że czegoś nie widzimy obok siebie, nie oznacza, że to nie istnieje... A kiedy giną ludzie, prawda wychodzi z mroku darkroomów... 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wywiad: Domi czyta i pyta, czyli Paulina Świst w krzyżowym ogniu pytań

Drodzy zaczytani! Dzisiaj na moim blogu gości jedna z najbardziej tajemniczych pisarek na polskim rynku wydawniczym. Jej kryminalno-erotyczne powieści bardzo przypadły do gustu czytelnikom, chociaż wielu – w tym mnie – wprawiły w pewną konsternację. Bo jak to? Jej debiutancki „Prokurator” to nie 100% kryminał, a erotyk z nutą sensacji? Paulina Świst potrafi zaskakiwać, a jej kryminały prawniczo-policyjne z domieszką pikanterii schodzą z każdym nowym tytułem na pniu. Foto: Paulina Świst Domi: Paulino, serdecznie Ci dziękuję za Twoje pozytywne nastawienie do mojej propozycji wywiadu, która to nadeszła krótko po premierze Twojej najnowszej książki pt. „Sitwa”.  To Twoja piąta powieść, a do tego dorzuciłaś jeszcze w tym roku opowiadanie w antologii „Zabójcze święta”. Paulina: Cześć Domi :* To prawdziwa przyjemność móc z Tobą pogadać, nawet wirtualnie ;) Domi: Jak Ci się zatem pisało taką krótką formę i czym różni się dla Ciebie praca nad opowiadaniem od pracy nad powieścią? 

Akcja #CzytajLegalnieiPozwólLegalnieCzytaćInnym

Drodzy Zaczytani! Aktywnie działam w social mediach związanych z czytaniem i promocją czytelnictwa. Na swoim Instagramie  @domiczytapl  dzielę się z Wami wrażeniami z lektur, polecam książki, pokazuję wycinek swojego prywatnego życia, a także poruszam ważne według mnie kwestie dotyczące literackiego (ale nie tylko ;)) świata. I tak się wczoraj złożyło, że post jednej z moich ulubionych pisarek uruchomił we mnie organiczną potrzebę zaapelowania do wszystkich, którzy czytają i/lub udostępniają nielegalne ebooki czy PDFy książek, a także audiobooki. Niech ten wpis stanowi swoistą bazę wiedzy o możliwościach legalnego czytania, bo w dobie powszechnego dostępu do Internetu, smartfonów i komputerów naprawdę nie trzeba zniżać się do kradzieży cudzej własności intelektualnej, a tym jest udostępnianie w różnych internetowych miejscach plików z książkami elektronicznymi czy dokumentami dźwiękowymi bez zgody autora. Zachowania noszące znamiona przestępstwa należy bezwzględnie piętnować

Multirecenzja cyklu "Mistrz gry" - Joanna Lampka

 "Tylko kłopoty, wyzwania, niebezpieczeństwa i trudne decyzje. Tam, dokąd idę, będzie wyłącznie od górę" - fragment tomu IV "Mistrz gry". Cztery lata temu poznałam pióro Joanny Lampki i nieco nostalgicznie podchodzę do dzisiejszego wpisu, w którym postanowiłam zebrać wszystkie wrażenia z lektury serii fantasy "Mistrz gry" zakończonej tomem o tym samym tytule. "Gwiazda Północy, Gwiazda Południa" okazała się książką moich wakacji AD 2020. Przeczytałam ją jednym tchem, zarywając nockę, bo perypetie dwudziestoczteroletniej oficerki wywiadu i księżniczki Królestwa Żeglarzy w jednej osobie, Aline Sages, tak mnie zafascynowały. Joanna Lampka znana jako "Szwajcarskie Blabliblu" wykreowała niesamowitą żeńską postać oraz towarzyszący jej kobiecy oddział do wojskowych zadań specjalnych. A że autorka wplotła w fabułę wątki fantastyczne (umiejętności programowania umysłów, wyniesione z Klasztoru Shan-Thi) to ich moc idealnie komponuje się z przygodo