Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: "Ocean odrzuconych" Tom 1 & Tom 2 - Magdalena Knedler

Premiera: 20.02.2019

"Zaczynam nowy rozdział. Chcę wreszcie gdzieś pasować i zdławić to uczucie, że jestem jedną z wielu odrzuconych". - fragment "Oceanu odrzuconych", tom drugi: "Klątwa wiecznego tułacza".

Nie ma co ukrywać, że w katalogu przeczytanych przeze mnie książek dominują te o charakterze czysto rozrywkowym, ale kiedy nabieram chęci na lekturę tytułu z kategorii literatury pięknej,  takiej wysokich lotów, a zatem ambitnej i wymagającej, to bez wahania wybieram książki Magdy Knedler. Ta pisarka jeszcze nigdy mnie nie zawiodła!


Kiedy sięgnęłam po liczącą grubo ponad tysiąc stron dylogię "Ocean odrzuconych", na którą składają się pozycje "Córka jubilera" oraz "Klątwa wiecznego tułacza", spodziewałam się literackiej uczty. Spodziewałam się bowiem, że wrocławska pisarka, której kunszt literacki najmocniej wybrzmiewa tam, gdzie najbardziej uwidaczniają się fascynacje autorki, porwie mnie w świat dotąd mi nieznany. Bo fascynacje Knedler związane z kulturą wysoką - sztuką w rozumieniu malarstwa, muzyki klasycznej, architektury, filozofii, a w końcu jubilerstwa - wybrzmiewają z każdej strony historii pewnej wiedeńskiej dziewczyny, której losy śledzimy na przestrzeni kilkunastu lat. I moich oczekiwań autorka nie zawiodła.

Otrzymałam epicką, napisaną wykwintnym językiem opowieść o młodości, miłości, wojnie, poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi; wypełnioną melancholią, ale i dramatem podróż w nieodległe tak bardzo czasy I i II Wojny Światowej, które nastawiły przeciwko sobie nie tylko całe narody, ale i pojedynczych ludzi. W fikcję literacką wplotła Knedler rzeczywiste postacie, które znamy z kart historii, ponieważ za sprawą głównej bohaterki - Lotte - możemy porozmawiać z Zygmuntem Freudem, Maxem Oppenheimerem, Gustavem Klimtem czy Emilie Floge.

Lotte w pierwszoosobowej, pamiętnikarskiej narracji z absolutną drobiazgowością, aptekarską precyzją i jubilerską delikatnością roztacza przez nami obraz drastycznie zmieniającego się w pierwszej połowie XX wieku świata. Świata, w którym ciężki oddech faszyzmu (z początku wydawałoby się niegroźny, bo jakże by to miało cokolwiek złego podziać się w jednej z multikulturowych stolic Europy), zwiastuje nieodwracalne zmiany. Wraz z Lotte przemierzamy wiedeńskie uliczki, dojrzewamy, zakochujemy, a jednocześnie wyzbywamy się młodzieńczej naiwności, chowając głęboko pewne przekonania i ideały, aby w końcu zderzyć się z potwornościami, naniesionymi przez wiatr historii.

"Ocean odrzuconych" to kopalnia skłaniających do refleksji cytatów i chociaż jest to lektura wymagająca pełnej koncentracji, pochłania ona bez reszty. Bo z prozą Knedler już tak jest, że dopóki nie przewrócę ostatniej strony, to nie jestem w stanie przewidzieć, co przygotowała dla swoich odbiorców i czym jeszcze mnie oczaruje.

Serdecznie polecam Wam tę dwutomową serię, jednak uprzedzę, że nie jest to literatura łatwa, lekka i przyjemna. Bo o naznaczonych tragedią ludzkich losach z reguły czyta się z trudem, uruchamiając w sobie pokłady empatii i międzypokoleniowe zrozumienie.

Jedyne czego nie mogę darować w przypadku tych książek, to błąd w nazwisku autorki, który wkradł się na skrzydełko okładek. Drogie wydawnictwo "Novae Res", takie niedopatrzenia nie mogą Wam się zdarzać :(

Komentarze

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Akcja #CzytajLegalnieiPozwólLegalnieCzytaćInnym

Drodzy Zaczytani!
Aktywnie działam w social mediach związanych z czytaniem i promocją czytelnictwa. Na swoim Instagramie @domiczytapl dzielę się z Wami wrażeniami z lektur, polecam książki, pokazuję wycinek swojego prywatnego życia, a także poruszam ważne według mnie kwestie dotyczące literackiego (ale nie tylko ;)) świata.

I tak się wczoraj złożyło, że post jednej z moich ulubionych pisarek uruchomił we mnie organiczną potrzebę zaapelowania do wszystkich, którzy czytają i/lub udostępniają nielegalne ebooki czy PDFy książek.

Niech ten wpis stanowi swoistą bazę wiedzy o możliwościach legalnego czytania, bo w dobie powszechnego dostępu do Internetu, smartfonów i komputerów naprawdę nie trzeba zniżać się do kradzieży. Zachowania noszące znamiona przestępstwa należy bezwzględnie piętnować, wskazując zgodne z prawem ścieżki dostępu do literatury.

Hasłem przewodnim mojej blogersko-bookstagramowej aktywności jest #CzytajiPozwólCzytaćInnym, a teraz chciałabym je poszerzyć i ukuć kolejne:
CZYTA…

Wywiad: Domi czyta i pyta, czyli Paulina Świst w krzyżowym ogniu pytań

Drodzy zaczytani! Dzisiaj na moim blogu gości jedna z najbardziej tajemniczych pisarek na polskim rynku wydawniczym. Jej kryminalno-erotyczne powieści bardzo przypadły do gustu czytelnikom, chociaż wielu – w tym mnie – wprawiły w pewną konsternację. Bo jak to? Jej debiutancki „Prokurator” to nie 100% kryminał, a erotyk z nutą sensacji? Paulina Świst potrafi zaskakiwać, a jej kryminały prawniczo-policyjne z domieszką pikanterii schodzą z każdym nowym tytułem na pniu.


Domi: Paulino, serdecznie Ci dziękuję za Twoje pozytywne nastawienie do mojej propozycji wywiadu, która to nadeszła krótko po premierze Twojej najnowszej książki pt. „Sitwa”.  To Twoja piąta powieść, a do tego dorzuciłaś jeszcze w tym roku opowiadanie w antologii „Zabójcze święta”.

Paulina: Cześć Domi :* To prawdziwa przyjemność móc z Tobą pogadać, nawet wirtualnie ;)

Domi: Jak Ci się zatem pisało taką krótką formę i czym różni się dla Ciebie praca nad opowiadaniem od pracy nad powieścią? 

Paulina: Wbrew temu, czego się obawi…

Recenzja przedpremierowa: "Moja mroczna Vanesso" - Kate Elizabeth Russel

Premiera: 17 czerwca 2020

"- Dlaczego ty go chronisz? - pyta mama. Oddycha ciężko, przewierca mnie spojrzeniem. To nie jest pytanie zadane w gniewie. Ona naprawdę nie rozumie. Czuje się zdezorientowana - moim postępowaniem, całą tą sprawą. - Przecież cię skrzywdził. Kręcę głową; mówię prawdę: - Nie skrzywdził" - fragment powieści.
Debiut prozatorski Kate Elizabeth Russell to bolesna, targająca wrażliwością czytelnika na wszystkie strony, a wreszcie przejmująca powieść, dzięki której możliwe jest rozprawienie się z mitem nadawania cech romantycznych związkom pedofilskim. 
To policzek, a chyba nawet solidny cios z półobrotu wymierzony Vladimirowi Nabokovowi, którego "Lolita" dla głównej bohaterki Vanessy Wye jest niemalże biblią. Tak, nie boję się użyć takiego porównania. Bo kiedy piętnastolatka wpada w sidła przemyślnego, ociekającego intelektem nauczyciela literatury, podsuwającego jej dwuznaczne fragmenty z uznanych dzieł literackich, a jednocześnie budującego w niej…