Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: "Samobójca" - Agnieszka Ziętarska

Premiera: 27 października 2018

"Wśród Niezmiennych od zawsze wyróżniano cztery umiejętności. Firmitas, czyli nasza siła i stabilność w osobie nauczyciela. Adfectus, czyli dbałość o uczucia i emocje, które może ofiarować opiekun. Protectio, ochrona wszystkich Niezmiennych poprzez zdolność do tworzenia czegoś z niczego oraz Incubo, czyli koszmar, ciemna strona uczuć dla zachowania równowagi. Każda z tych umiejętności jest tak samo ważna. Dopełniają się one wzajemnie, tworząc krąg nieśmiertelnego życia. Od wieków spełniamy swoje zadania, starając się, aby nasze istnienie pozostało tajemnicą. Nie jest to łatwe zadanie, ale póki co wywiązujemy się z niego z zadziwiającą skutecznością". - fragment powieści.

"Samobójca" to pierwszy tom serii "Niezmienni" z gatunku "Young Adult" z elementami fantasy, w którym główną rolę odgrywa wątek romantyczny pomiędzy poturbowaną przez życie nastolatką Florą, a tajemniczym młodzieńcem o imieniu Felis. Wątek wydawałoby się znany (i przez wielu czytelników lubiany), natomiast Agnieszka Ziętarska nadała mu świeżości i stosownego ładunku emocjonalnego, co sprawiło, że tytuł ten przeczytałam niemal na jednym posiedzeniu.

Nie mamy tu jednak do czynienia z wampirami czy wilkołakami, ale z Niezmiennymi - istotami o nieszablonowych talentach. W tej grupie są bowiem Opiekunowie, Nauczyciele, Obrońcy i Inkubowie. Wspomniany wyżej Felis odpowiada za sprawowanie opieki nad duszami; jest swego rodzaju aniołem stróżem, chociaż skrzydeł czy aureoli nie ma. Do jego zadań należy kojenie cierpienia duszy i towarzyszenie jej w istnieniu w ciele człowieka. Kiedy Felis otrzymuje zlecenie opieki nad duszą Flory - koleżanki ze szkoły, w której oczach rzadko gości radość - chłopak czuje, że będzie miał sporo do zrobienia. Zwłaszcza, że na duszy dziewczyny ciąży piętno samobójcy. Dla takiej duszy nie ma ratunku, jej przeznaczenie zostało przesądzone. Chyba, że Opiekun postanowi wyrwać się ze szponów narzuconych mu zasad...


Ziętarska wykreowała ciekawych, budzących sympatię głównych bohaterów, oddając im głos z uwagi na pierwszoosobową narrację. Również postaci drugoplanowe, np. przyjaciele Felisa, bardzo przypadły mi do gustu z uwagi na ich krnąbrność, ale i bezwarunkowe oddanie sprawie - na takich przyjaciół zawsze można liczyć. Nie będę jednak ukrywać, że tyle nieszczęść ile stało się udziałem Flory, przerosłoby niejednego dorosłego...

Zdecydowanym atutem tej książki jest poruszony w niej motyw samobójstwa - ostatecznego i nieodwracalnego kroku, do którego popycha młodych ludzi wiele czynników. Z jednej strony może to być poczucie winy, z drugiej dojmująca samotność i poczucie izolacji od otoczenia. Jeśli w obliczu najczarniejszych myśli zabraknie tego przysłowiowego "anioła stróża", osoby, z którą można szczerze porozmawiać, to wtedy dochodzi do tragedii. Tragedią jest już sam fakt, że Polska plasuje się na drugim miejscu w Europie pod kątem wskaźnika samobójstw wśród nastolatków. To przerażająca statystyka, w której - jak donosi Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę - wyprzedzają nas tylko Niemcy.

"Samobójca" w typowy dla powieści młodzieżowej przystępny sposób pokazuje, że miłość jest w stanie wyprostować pokręcone myśli i odgonić koszmary, pod warunkiem oczywiście, że trafi się na wartościowego partnera. Kibicuję Florze i Felisowi, dlatego też z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu cyklu pt. "Nauczyciel".

Bardzo dziękuję autorce za odwołanie się do pokładów romantyzmu w mojej czytelniczej duszy, dzięki czemu skusiłam się na jej książkę i nie żałuję spędzonego w świecie Niezmiennych czasu.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Akcja #CzytajLegalnieiPozwólLegalnieCzytaćInnym

Drodzy Zaczytani! Aktywnie działam w social mediach związanych z czytaniem i promocją czytelnictwa. Na swoim Instagramie  @domiczytapl  dzielę się z Wami wrażeniami z lektur, polecam książki, pokazuję wycinek swojego prywatnego życia, a także poruszam ważne według mnie kwestie dotyczące literackiego (ale nie tylko ;)) świata. I tak się wczoraj złożyło, że post jednej z moich ulubionych pisarek uruchomił we mnie organiczną potrzebę zaapelowania do wszystkich, którzy czytają i/lub udostępniają nielegalne ebooki czy PDFy książek, a także audiobooki. Niech ten wpis stanowi swoistą bazę wiedzy o możliwościach legalnego czytania, bo w dobie powszechnego dostępu do Internetu, smartfonów i komputerów naprawdę nie trzeba zniżać się do kradzieży cudzej własności intelektualnej, a tym jest udostępnianie w różnych internetowych miejscach plików z książkami elektronicznymi czy dokumentami dźwiękowymi bez zgody autora. Zachowania noszące znamiona przestępstwa należy bezwzględnie piętnować

Recenzja przedpremierowa: "Moja mroczna Vanesso" - Kate Elizabeth Russel

Premiera: 17 czerwca 2020 "- Dlaczego ty go chronisz? - pyta mama. Oddycha ciężko, przewierca mnie spojrzeniem. To nie jest pytanie zadane w gniewie. Ona naprawdę nie rozumie. Czuje się zdezorientowana - moim postępowaniem, całą tą sprawą. - Przecież cię skrzywdził. Kręcę głową; mówię prawdę: - Nie skrzywdził" - fragment powieści. Debiut prozatorski Kate Elizabeth Russell to bolesna, targająca wrażliwością czytelnika na wszystkie strony, a wreszcie przejmująca powieść, dzięki której możliwe jest rozprawienie się z mitem nadawania cech romantycznych związkom pedofilskim.  To policzek, a chyba nawet solidny cios z półobrotu wymierzony Vladimirowi Nabokovowi, którego "Lolita" dla głównej bohaterki Vanessy Wye jest niemalże biblią. Tak, nie boję się użyć takiego porównania. Bo kiedy piętnastolatka wpada w sidła przemyślnego, ociekającego intelektem nauczyciela literatury, podsuwającego jej dwuznaczne fragmenty z uznanych dzieł literackich, a jednocześnie

Recenzja: "I że cię nie opuszczę" - Michelle Richmond

Premiera: 9.05.2018  Po powrocie Alice z pustyni nie mówiliśmy już o naszych wcześniejszych planach wypisania się z Paktu. Jej pobyt tam był tak intensywny, a nasz związek zdawał się potem tak umocniony, że wszystko to, co nas denerwowało w Pakcie, zaczęło nam się nagle wydawać mniej uciążliwe. Nawet to, w jaki sposób Declan i Diane ją zabrali, nabrało zupełnie innego znaczenia. Kiedy Diane zakładała kajdanki na kostki Alice, Declan powiedział, że to konieczne, i choć nie podzielam jego zdania, widzę teraz, że to doświadczenie rzeczywiście zmieniło Alice – zmieniło nas. Staliśmy się, że tak powiem, bardziej małżeństwem. Nie da się ukryć, że to nas do siebie zbliżyło. Że dzięki temu byliśmy teraz bardziej zakochani. Może nie pogodziliśmy się jeszcze w pełni z Paktem, ale w każdym razie przestaliśmy się mu opierać. Książka „I że cię nie opuszczę” Michelle Richmond to powieść, która sprawiła mi niemały problem. Zdecydowałam się przyjąć ją do recenzji, ponieważ zaintrygował mnie j