Przejdź do głównej zawartości

Recenzja przedpremierowa: "Serce" - Bartosz Szczygielski

Premiera: 13.02.2019

„Na człowieku rzadko mszczą się własne grzechy. Zdecydowanie częściej uderzają w tych, których się kocha”. – fragment powieści.

Niebawem część z nas obchodzić będzie Święto Zakochanych, czyli popularne Walentynki. Chcąc czy nie chcąc, otoczą nas atrybuty miłości, zaroi się wokół nas od serc wszelkiego rodzaju, kształtu, koloru, a nawet smaku. Sfera literacka wydaje się nie być obojętna na ten miłosny wystrzał endorfin i na rynku w najbliższym czasie pojawi się bądź już się pojawiło wiele tytułów, w których przewodnim motywem jest miłość, a na ich okładkach dostrzeżemy serce w tytule czy w grafice. Niech Was jednak nie zwiedzie tytuł najnowszej powieści Bartosza Szczygielskiego, ponieważ w tym wypadku „Serce” nie idzie w parze z romantycznymi uniesieniami, ooo nie!

Bo Bartosz Szczygielski z żelazną konsekwencją serwuje wszystkim fanom mrocznych, dyszących ciężką atmosferą kryminałów z mafią w tle, piorunujący finał „serii pruszkowskiej”, w którym wszystkie wątki zapoczątkowane w „Aorcie” oraz „Krwi” znajdują swoje miejsce i czas. „Serce” jest bowiem mocnym akcentem, idealnie spinającym całość historii oplecionej wokół Gabriela Bysia, początkowo komisarza w stołecznej komendzie policji, a następnie ekspolicjanta, który podejmuje heroiczne wysiłki odnalezienia się w nowej rzeczywistości po tragicznych wydarzeniach rozpisanych w pierwszym tomie cyklu.


Nieustannie znaczącą postacią tryptyku pruszkowskiego jest Katarzyna Sokół, prostytutka niesamowicie doświadczona przez swego „chlebodawcę” – szefa zorganizowanej grupy przestępczej z Pruszkowa – Andrzeja Dziergę. Kto przeczytał „Krew”, ten wie, jak bardzo Kaśka została poszkodowana w finałowych scenach i dlatego też kobieta dyszy zemstą i zrobi literalnie wszystko, aby raz na zawsze wyzwolić się ze szponów Dziergi. Razem z Gabrielem stworzą wreszcie duet, który nazwałam „partners in crime”; duet, który nie cofnie się przed niczym, pozostawiając za sobą krew, pot, łzy i śmierć, co w ostatecznym rozrachunku może rozerwać czytelnikom serca… Wraz z głównymi bohaterami i kolejnymi częściami powieści zatytułowanymi bardzo znacząco „Błękit”, „Czerwień”, „Grafit” oraz „Czerń” zanurzamy się w diaboliczną grę w kolory, pozbawioną jasnych barw. Nakreślona przez Szczygielskiego polska rzeczywistość układów gangstersko-policyjnych, korupcji oraz bezpardonowej walki o życie i sprawiedliwość epatuje bowiem ciemnymi barwami, osaczając odbiorców swoją wymową.

Wprawdzie autor zadbał o to, aby bez znajomości wcześniejszych tomów serii, można było przeczytać „Serce”, ponieważ zgrabnie wplótł w odpowiednich miejscach nawiązania do wydarzeń z „Aorty” i „Krwi”, uzupełniające ewentualne luki w wiedzy, to jednak osobiście serdecznie polecam Wam rozpocząć przygodę z kryminałami Szczygielskiego od samego początku. Bo Szczygielski ma talent do tworzenia mięsistych, mrocznych opowieści, obnażających najbardziej ohydne zakamarki ludzkiej duszy. Nie brakuje w jego prozie dosadności i brutalności, a fakt, że autor nie ma tendencji do koloryzowania sprawia, że tworzy on realistyczną scenerię dla ścinających krew w żyłach wydarzeń. I za ten właśnie naturalistyczny sznyt ma u mnie autor dużego plusa. Pisałam w opinii o „Krwi”, że jeśli w tak brawurowym stylu zamknie się trylogia Bysia, to Bartosz Szczygielski zyska w moim prywatnym almanachu polskich twórców kryminałów jedno z czołowych miejsc. I tak się właśnie stało!

Bardzo serdecznie dziękuję autorowi za zaufanie i możliwość napisania rekomendacji "Serca", która znalazła się w książce. Z kolei moje czytelnicze serce już drży  z niepewności, co następnym razem zaproponuje nam autor, bo o tym, że nie spocznie na laurach, jestem święcie przekonana.


"Serce" jest diaboliczną grą w kolory, w której dominuje czerwień i czerń, a wszystkie podejmowane przez bohaterów działania naznaczone są chęcią wyrównania rachunków krzywd. I chociaż mówi się, że zemsta najlepiej smakuje na zimno, to w Gabrielu Bysiu i Katarzynie Sokół dosłownie wrze krew. Mroczny, ciężki i dramatyczny kryminał z mocnym zakończeniem to domena Szczygielskiego, a finałowa część pruszkowskiej trylogii idealnie spaja całość historii, zostawiając czytelnika w osłupieniu. Zdecydowanie polecam! 
Dominika Matuła, www.domi-czyta.pl

Komentarze

  1. Hmmm, czy możemy liczyć w przyszłości na kontynuację? Jestem tak zauroczona Gabrielem jako postacią literacką, że nie wiem czy wytrzymam nie mając 100% pewności co się z nim stało...

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Akcja #CzytajLegalnieiPozwólLegalnieCzytaćInnym

Drodzy Zaczytani!
Aktywnie działam w social mediach związanych z czytaniem i promocją czytelnictwa. Na swoim Instagramie @domiczytapl dzielę się z Wami wrażeniami z lektur, polecam książki, pokazuję wycinek swojego prywatnego życia, a także poruszam ważne według mnie kwestie dotyczące literackiego (ale nie tylko ;)) świata.

I tak się wczoraj złożyło, że post jednej z moich ulubionych pisarek uruchomił we mnie organiczną potrzebę zaapelowania do wszystkich, którzy czytają i/lub udostępniają nielegalne ebooki czy PDFy książek.

Niech ten wpis stanowi swoistą bazę wiedzy o możliwościach legalnego czytania, bo w dobie powszechnego dostępu do Internetu, smartfonów i komputerów naprawdę nie trzeba zniżać się do kradzieży. Zachowania noszące znamiona przestępstwa należy bezwzględnie piętnować, wskazując zgodne z prawem ścieżki dostępu do literatury.

Hasłem przewodnim mojej blogersko-bookstagramowej aktywności jest #CzytajiPozwólCzytaćInnym, a teraz chciałabym je poszerzyć i ukuć kolejne:
CZYTA…

Wywiad: Domi czyta i pyta, czyli Paulina Świst w krzyżowym ogniu pytań

Drodzy zaczytani! Dzisiaj na moim blogu gości jedna z najbardziej tajemniczych pisarek na polskim rynku wydawniczym. Jej kryminalno-erotyczne powieści bardzo przypadły do gustu czytelnikom, chociaż wielu – w tym mnie – wprawiły w pewną konsternację. Bo jak to? Jej debiutancki „Prokurator” to nie 100% kryminał, a erotyk z nutą sensacji? Paulina Świst potrafi zaskakiwać, a jej kryminały prawniczo-policyjne z domieszką pikanterii schodzą z każdym nowym tytułem na pniu.


Domi: Paulino, serdecznie Ci dziękuję za Twoje pozytywne nastawienie do mojej propozycji wywiadu, która to nadeszła krótko po premierze Twojej najnowszej książki pt. „Sitwa”.  To Twoja piąta powieść, a do tego dorzuciłaś jeszcze w tym roku opowiadanie w antologii „Zabójcze święta”.

Paulina: Cześć Domi :* To prawdziwa przyjemność móc z Tobą pogadać, nawet wirtualnie ;)

Domi: Jak Ci się zatem pisało taką krótką formę i czym różni się dla Ciebie praca nad opowiadaniem od pracy nad powieścią? 

Paulina: Wbrew temu, czego się obawi…

Recenzja przedpremierowa: "Moja mroczna Vanesso" - Kate Elizabeth Russel

Premiera: 17 czerwca 2020

"- Dlaczego ty go chronisz? - pyta mama. Oddycha ciężko, przewierca mnie spojrzeniem. To nie jest pytanie zadane w gniewie. Ona naprawdę nie rozumie. Czuje się zdezorientowana - moim postępowaniem, całą tą sprawą. - Przecież cię skrzywdził. Kręcę głową; mówię prawdę: - Nie skrzywdził" - fragment powieści.
Debiut prozatorski Kate Elizabeth Russell to bolesna, targająca wrażliwością czytelnika na wszystkie strony, a wreszcie przejmująca powieść, dzięki której możliwe jest rozprawienie się z mitem nadawania cech romantycznych związkom pedofilskim. 
To policzek, a chyba nawet solidny cios z półobrotu wymierzony Vladimirowi Nabokovowi, którego "Lolita" dla głównej bohaterki Vanessy Wye jest niemalże biblią. Tak, nie boję się użyć takiego porównania. Bo kiedy piętnastolatka wpada w sidła przemyślnego, ociekającego intelektem nauczyciela literatury, podsuwającego jej dwuznaczne fragmenty z uznanych dzieł literackich, a jednocześnie budującego w niej…