Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: "Moja mama" & "Super M"

Wydawnictwo Babaryba przyzwyczaiło mnie już, że wydawane przez nie książki dla dzieci spełniają nie tylko funkcje merytoryczne czy edukacyjne, jakże istotne z punktu widzenia rozwoju małych czytelników, ale i estetyczne, bo ich wizualna i graficzna oprawa jest tak atrakcyjna dla odbiorców. Nie inaczej jest w przypadku dwóch tematycznie zbliżonych do siebie książeczek, czyli "Mojej mamy" autorstwa Mayany Itoiz oraz "Super M" Dawida Ryskiego.


W "Super M" główną, acz bardzo tajemniczą postacią jest superbohaterka, nad której supermocami zastanawiamy się wraz z pociechami, oglądając jej kolejne wyczyny. Do ostatniej strony nie wiadomo, o kogo może chodzić, chociaż podskórnie wiemy, że książeczka ta jest ukłonem w stronę mam, które robią bardzo dużo dla swoich dzieciaków i specjalizują się w wielu obszarach, od ukojenia smutków po wytłumaczenie geografii. Krótkie, jednozdaniowe teksty będące dodatkiem do pięknych, kolorowych ilustracji pozwalają na uruchomienie wyobraźni i stwarzają pole do wspólnego zastanawiania się, jaki jest i co potrafi superbohater. I czy w ogóle jakiegoś znamy? "Super M" to fascynująca opowieść przemawiająca do nas bardziej obrazem niż treścią na przestrzeni 32 stron w twardej oprawie formatu A4.

Z kolei "Moja mama" to również nieco ponad trzydziestostronicowa, przepięknie ilustrowana w niebieskiej tonacji książka, która w niezwykle ciepły i wzruszający sposób przedstawia budowanie relacji pomiędzy dzieckiem a mamą podczas wieczornego rytuału opowiadania sobie historii i zamieniania się w każdą postać, jaką tylko sobie dziecko bądź rodzic wymyśli. Jednocześnie książeczka ta pozwala na naukę kolorów i zabawę nimi.

Obie te pozycje w niezwykle przyjemny, mądry i poruszający nasze serducha sposób opowiadają o roli mamy w życiu każdego dziecka i mogą sprawić, że wspólnie spędzony czas będzie jeszcze bardziej wyjątkowy. Książeczki te stanowią wartościowy wkład w budowanie biblioteczki małych fanów literatury, a także mogą być doskonałym prezentem, nie tylko na Dzień Mamy czy pod choinkę. Serdecznie polecam jako mama pięcioletniej Ali :)

Bardzo dziękuję wydawcy za egzemplarze książek do testowania na żywym organizmie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wywiad: Domi czyta i pyta, czyli Paulina Świst w krzyżowym ogniu pytań

Drodzy zaczytani! Dzisiaj na moim blogu gości jedna z najbardziej tajemniczych pisarek na polskim rynku wydawniczym. Jej kryminalno-erotyczne powieści bardzo przypadły do gustu czytelnikom, chociaż wielu – w tym mnie – wprawiły w pewną konsternację. Bo jak to? Jej debiutancki „Prokurator” to nie 100% kryminał, a erotyk z nutą sensacji? Paulina Świst potrafi zaskakiwać, a jej kryminały prawniczo-policyjne z domieszką pikanterii schodzą z każdym nowym tytułem na pniu.


Domi: Paulino, serdecznie Ci dziękuję za Twoje pozytywne nastawienie do mojej propozycji wywiadu, która to nadeszła krótko po premierze Twojej najnowszej książki pt. „Sitwa”.  To Twoja piąta powieść, a do tego dorzuciłaś jeszcze w tym roku opowiadanie w antologii „Zabójcze święta”.

Paulina: Cześć Domi :* To prawdziwa przyjemność móc z Tobą pogadać, nawet wirtualnie ;)

Domi: Jak Ci się zatem pisało taką krótką formę i czym różni się dla Ciebie praca nad opowiadaniem od pracy nad powieścią? 

Paulina: Wbrew temu, czego się obawi…

Recenzja: "Ocean odrzuconych" Tom 1 & Tom 2 - Magdalena Knedler

Premiera: 20.02.2019
"Zaczynam nowy rozdział. Chcę wreszcie gdzieś pasować i zdławić to uczucie, że jestem jedną z wielu odrzuconych". - fragment "Oceanu odrzuconych", tom drugi: "Klątwa wiecznego tułacza".

Nie ma co ukrywać, że w katalogu przeczytanych przeze mnie książek dominują te o charakterze czysto rozrywkowym, ale kiedy nabieram chęci na lekturę tytułu z kategorii literatury pięknej,  takiej wysokich lotów, a zatem ambitnej i wymagającej, to bez wahania wybieram książki Magdy Knedler. Ta pisarka jeszcze nigdy mnie nie zawiodła!


Kiedy sięgnęłam po liczącą grubo ponad tysiąc stron dylogię "Ocean odrzuconych", na którą składają się pozycje "Córka jubilera" oraz "Klątwa wiecznego tułacza", spodziewałam się literackiej uczty. Spodziewałam się bowiem, że wrocławska pisarka, której kunszt literacki najmocniej wybrzmiewa tam, gdzie najbardziej uwidaczniają się fascynacje autorki, porwie mnie w świat dotąd mi nieznany. Bo fas…

Recenzja: "3 dni miłości" - Magdalena Pioruńska

Premiera: 1 kwietnia 2019
„Tak naprawdę śmiech nie wróżył nic dobrego. Ten, który znałem, zwykle był nieszczery, szyderczy albo wręcz okrutny. Ludzie śmiali się w mojej obecności wyłącznie ze złych powodów. Nigdy ze mną, bardziej ze mnie. Odczuwałem to jeszcze długo przed tym, zanim pojawiła się Tulia. Byłem bladym, wątłym Europejczykiem w mieście pełnym ciemnoskórych, zahartowanych w bojach wojowników. Nie lubili mojej delikatności i płochliwej natury, zbyt śmiało spoglądali na moją piękną matkę i w swoich głowach planowali, jak ją zniewolić. Od samego początku czułem się w Twierdzy obco, jakbym pod wpływem niefortunnego zrządzenia losu trafił na nie swoje miejsce na Ziemi. Marzyłem o tym, żeby kiedyś znaleźć to prawdziwe, wypełnione ludźmi, którzy rzadziej się śmiali, za to częściej słuchali tego, co mam do powiedzenia”. - fragment noweli.
Dinozaury, nieszablonowe uniwersum z pogranicza fantasy i science-fiction oraz kontrowersyjne kwestie - oto streszczenie "Twierdzy Kimerydu…