Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: "Chroń ją" - K.A. Tucker

Premiera: 23.05.2018
Jackie Marshall popełniła samobójstwo. Ma to dla mnie jakieś znaczenie? Powinnam się tym przejąć? Tata wciąż jest skorumpowanym policjantem, który został zabity podczas transakcji narkotykowej. Mama wciąż bierze heroinę i już jest jedną nogą na tamtym świecie. A ja nadal jestem ich efektem ubocznym, który utknął w tym gównianym życiu. Nie, śmierć Jackie Marshall nie zmienia dla mnie zupełnie niczego.

„Chroń ją” to najnowsza propozycja jednej z moich ulubionych, zagranicznych autorek New Adult i powieści sensacyjnych z wątkiem romantycznym – K.A. Tucker, dla której odwiedziłam w tym roku Warszawskie Targi Książki. Przy czym tytuł ten jest dość wyjątkowy, bo romansu w nim niewiele, a za to intrygi kryminalnej całkiem sporo, na co nie wskazuje niestety zupełnie niekompatybilna z treścią powieści okładka.

Tucker w charakterystycznym dla siebie lekkim i wartkim stylu prezentuje nam historię pary młodych ludzi, Noaha Marchalla i Gracie Richards, których ścieżki niespodziewanie przecinają się ponownie po wielu latach. Co ciekawe, przyczyną ich spotkania jest śmierć. Dokładnie śmierć matki Noaha, piastującej funkcję komendanta policji. Ta niespodziewana, tragiczna sytuacja prowadzi głównego bohatera do drugiej głównej postaci powieści, czyli do Gracie – córki heroinistki i policjanta, który zginał na służbie i został okrzyknięty „brudnym gliną” na usługach mafii narkotykowej. Młody mężczyzna otacza Gracie opieką i wspiera jej matkę w walce z nałogiem.

Nic nie jest jednak tak oczywiste jak mogłoby się wydawać, a Gracie u boku Noaha stanie przed szansą oczyszczenia ojca z zarzutów. Pytanie jednak, czy uda im się przełamać zmowę milczenia umocowaną na najwyższych szczeblach lokalnej władzy. Nie mogło się oczywiście obyć bez zbliżenia głównych bohaterów, zwłaszcza, że Noah wydaje się bohaterem kryształowym i absolutnie oddanym sprawie, chociaż uwikłany jest w trudne do zaakceptowanie postępowanie członków swojej najbliższej rodziny.

Powieść tę czyta się niezwykle przyjemnie, chociaż balansując na granicy kryminału i romansu, ostatecznie jest stonowaną powieścią kryminalną, o dość przewidywalnej fabule i osoby oczekujące po „Chroń ją” płomiennej historii miłosnej mogą czuć się nieco zawiedzione (zwłaszcza jeśli spotkanie z twórczością Tucker rozpoczęły od ognistej serii New Adult „Dziesięć płytkich oddechów”). Ja jednak kolejne powieści kanadyjskiej pisarki przyjmuję z całym dobrodziejstwem inwentarza, ponieważ odpowiada mi jej styl, forma i pomysł na kreację bohaterów. Pierwszoosobowa narracja w ogóle mi nie przeszkadza, sprawiając, że bardziej zrozumiałe są poczynania Noaha i Gracie- zaglądamy im bowiem do umysłów, śledzimy motywacje i lęki. Tucker przeplata jednak perspektywę tej dwójki retrospekcjami z przeszłości, dzięki czemu fabuła jest bardziej urozmaicona, a skutki pewnych wydarzeń okazują się mieć zapadające w pamięć przyczyny.

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu „Filia” za egzemplarz tej powieści, który miał okazję być bezpośrednio w rękach autorki i przyjąć jej osobistą dedykację dla mojej skromnej osoby. 

Komentarze

  1. Mam tę książkę na swoim czytniku i zamiwrzałam przeczytać niedługo. Dobrze wiedzieć, że warto :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie także czeka na czytniku na odpowiedni dzień:) Myślę, że już wkrótce się za nią zabiorę.
    Pozdrawiam, Justyna z http://livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię książki K.A.Tucker, ale do tej mnie jakoś nie ciągnie :( Ten kryminalny wątek.. :/

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście jest inna. A "Przez niego zginę" czytałaś?

      Usuń
  4. Jestem ciekawa tej autorki, bo jeszcze nie miałam okazji przeczytać żadnej jej powieści. Mimo wszystko, jakoś mnie do tej książki nie ciągnie, ale jeszcze zobaczymy. Może się skuszę :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wywiad: Domi czyta i pyta, czyli Paulina Świst w krzyżowym ogniu pytań

Drodzy zaczytani! Dzisiaj na moim blogu gości jedna z najbardziej tajemniczych pisarek na polskim rynku wydawniczym. Jej kryminalno-erotyczne powieści bardzo przypadły do gustu czytelnikom, chociaż wielu – w tym mnie – wprawiły w pewną konsternację. Bo jak to? Jej debiutancki „Prokurator” to nie 100% kryminał, a erotyk z nutą sensacji? Paulina Świst potrafi zaskakiwać, a jej kryminały prawniczo-policyjne z domieszką pikanterii schodzą z każdym nowym tytułem na pniu.


Domi: Paulino, serdecznie Ci dziękuję za Twoje pozytywne nastawienie do mojej propozycji wywiadu, która to nadeszła krótko po premierze Twojej najnowszej książki pt. „Sitwa”.  To Twoja piąta powieść, a do tego dorzuciłaś jeszcze w tym roku opowiadanie w antologii „Zabójcze święta”.

Paulina: Cześć Domi :* To prawdziwa przyjemność móc z Tobą pogadać, nawet wirtualnie ;)

Domi: Jak Ci się zatem pisało taką krótką formę i czym różni się dla Ciebie praca nad opowiadaniem od pracy nad powieścią? 

Paulina: Wbrew temu, czego się obawi…

Recenzja: "Druga strona" - Kim Holden

Premiera: 16 października 2019
"Druga strona" to według mnie najważniejsza książka amerykańskiej pisarki Kim Holden. I tym bardziej doceniam bezpośrednie spotkanie z Kim, w którym wzięłam udział 25 października 2019 roku w Kawiarni Europejskiej w Krakowie. Bo rozmowa o tej książce, o inspiracjach i własnych doświadczeniach Kim, stanowiących jej podłoże, sprawiły, że doceniłam historię Toby'ego Page'a jeszcze bardziej. Ta książka jest jak terapia - pełna bólu, ale i niesamowicie mocnej nadziei. To nie jest zwykłe młodzieżowe Young Adult. Jest czymś dużo większym, z bardzo rozbudowanym podłożem psychologicznym. Toby jest moim superbohaterem! Kim jest moją bohaterką! ❤️ 
Świat widziany oczami siedemnastoletniego Toby'ego, dzięki pierwszoosobowej narracji, jest potrzaskany i tak bardzo bolesny. Do czasu, kiedy w jego życie wkracza niewidoma Alice. "Kraina czarów" może pojawić się tuż obok. Ta książka to jednak konstelacja bohaterów po przejściach, zdruzgot…

Recenzja przedpremierowa: "Tylko oddech" - Magdalena Knedler

Premiera: 27.08.2018 Nina wie, że ich podróż dopiero się zaczyna, ale ma wrażenie, że to moment, w którym wszystko ustaje. Świat zwalnia, przestaje się obracać, ludzie przerywają swoje czynności, zwierzęta wyhamowują bieg, wszystko po prostu ustaje. I z ciekawością czeka, co będzie dalej. Zostaje tylko oddech.
Znacie takie uczucie, kiedy przepełnia was niczym nieograniczona beztroska, napełniająca płuca świeżym powietrzem? To takie specyficzne uczucie, kiedy odnosisz wrażenie, że chodzisz dziesięć centymetrów ponad chodnikiem. W takich chwilach, rzadkich, ale zdarzających się, towarzyszy człowiekowi nieodparte przekonanie, że problemy nie istnieją, że ze wszystkim sobie poradzi. Mnie dopada takie uczucie, kiedy stoję na plaży i wpatruję się w bezkres morza albo oceanu. Oddech wydaje mi się wtedy niczym niezmącony, lekki i ożywczy. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy klatka piersiowa jest ściśnięta niewidzialnym imadłem i tylko oddech pozwala przeżyć, czy może bardziej przewegetować k…