Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: "Koszmary zasną ostatnie" - Robert Małecki

Premiera: 18.04.2018

Luty 2017 roku… mija 7 lat odkąd słuch zaginął po Agacie Bener. Koszmar jej męża – toruńskiego dziennikarza Marka Benera trwa, oplatając go mackami lęku, tęsknoty i bezsilności. Gordyjski węzeł poszlak i tropów zaciska się wokół Benera, a kreator jego postaci – Robert Małecki – w charakterystyczny dla siebie mocny i mroczny sposób prowadzi czytelnika przez zaułki Torunia, aby krok po kroku doprowadzić go w ślad za głównym bohaterem do ostatecznego rozstrzygnięcia tajemnicy zniknięcia Agaty. Pytanie, co stanowi większy koszmar – dochodzenie do prawdy, czy też ona sama?!



„Koszmary zasną ostatnie” to finałowa część serii kryminalnej, porywającej niczym bystry nurt górskiego potoku od pierwszej do ostatniej strony i to nie tylko dzięki wartkiej akcji, ale przede wszystkim dzięki uwikłaniu głównej postaci w walkę z samym sobą. To swoiste studium człowieka przegranego, wręcz brzydzącego się sobą, wyżywającego się na swoich współpracownikach, który utracił sens życia wraz z zaginięciem ciężarnej małżonki. Nieocenionym wsparciem w najtrudniejszych momentach jest dla Benera ponownie komisarz Leon Brodzki, zapożyczony z cyklu kryminalnego autorstwa Marcela Woźniaka. Ten policyjny wyga jest na posterunku do ostatnich chwil, które okazują się druzgocące dla wielu…

Mylne tropy, potencjalne zdrady, ostateczne bolesne fakty – oto całe odium nieszczęść, z którymi musi zmierzyć się Bener. Nie będzie mu łatwo zmrużyć oka, podobnie jak czytelnikowi, który nie pójdzie spać dopóki nie doczyta tej powieści do końca.

Włącz, drogi czytelniku, płytę zespołu „Dżem”, zanurz się w lekturze kryminałów z Markiem Benerem w roli głównej, począwszy od „Najgorsze dopiero nadejdzie”, przez „Porzuć swój strach” aż po „Koszmary zasną ostatnie” i doceń to, jak wspaniałego polskiego autora powieści kryminalnych dają nam Kujawy. 

Wierzę, że to nieostatnie spotkanie z doświadczonym przez los dziennikarzem, bo po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój… 

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu „Czwarta Strona” za egzemplarz recenzencki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Recenzja przedpremierowa: "Adam" - Agata Czykierda-Grabowska

Recenzja premierowa: "W cieniu tamtych dni" - Magdalena Majcher

Premiera: 1.08.2018 Dziś ktoś mógłby powiedzieć, że mieliśmy przed sobą całe życie, ale to nieprawda. Nawet ci, którzy wyszli z powstania żywi, stracili w Warszawie coś więcej niż tylko młodość. Umknęła nam gdzieś część życia: ta przed powstaniem i po nim. Każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu żył w cieniu tamtych dni, a obrazy oblężonej stolicy przez kilkadziesiąt lat utrudniały nam normalne funkcjonowanie.
63 dni krwawych walk, 200 tysięcy ofiar wśród powstańców i mieszkańców Stolicy – oto część z bolesnej arytmetyki, którą wspominamy dziś 1 sierpnia 2018 roku, w 74 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego skierowanego przeciw niemieckiemu okupantowi w 1944 roku. Tej jakże wrażliwej tkanki w organizmie polskiej historii postanowiła dotknąć Magdalena Majcher w swojej najnowszej powieści „W cieniu tamtych dni”. 
Autorka, w oparciu o źródła historyczne i dostępną bibliografię, wykreowała fikcyjną postać ponad dziewięćdziesięcioletniej Emilii, która pod pseudonimem Mila, poszła …

Recenzja: "Tatuażysta z Auschwitz" - Heather Morris

Premiera: 18.04.2018
"Tatuażysta z Auschwitz" to opowieść o dwójce zwykłych ludzi, którym przyszło żyć w szczególnych czasach; których ograbiono nie tylko z wolności, lecz także z godności, imion i nazwisk oraz tożsamości. To świadectwo Lalego o tym, co musieli zrobić, by przeżyć.
Świadectw ogromu bestialstwa, których ofiarami stały się tysiące niewinnych ludzi w niemieckich obozach zagłady, nigdy zbyt dużo. Każda z historii przekazanych następnym pokoleniom przez ocalałych jest dramatyczna, bolesna i heroiczna. Bo nie lada heroizmem jest przetrwać w nieludzkich warunkach, których jedynym wyznacznikiem jest śmierć i cierpienie. 
Tytułowy tatuażysta – Lale – trafia do Oświęcimia wraz z setkami innych oszołomionych transportem w bydlęcych wagonach słowackich Żydów. Już przekraczając bramę ze złowieszczym napisem „Arbeit macht frei” podskórnie czuje, że czeka go bardzo trudny czas. Nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, jak trudny… Kiedy kolejny raz obrywa obozową rzeczywistości…