Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: "Pierwsza książka mojego dziecka" - Cała Polska Czyta Dzieciom

„Pierwsza książka mojego dziecka” poleca się do czytania „do brzuszka”, ale przede wszystkim noworodkom, niemowlakom i dzieciom w wieku 1-3 lata. PS. Nasza Ala ma cztery lata i nadal bardzo lubi wracać do zawartych w niej wierszyków (Julian Tuwim i jego wiersz "Lokomotywa" rządzą), masażyków i piosenek.



Kartonowe wydanie jest w stanie oprzeć się wszędobylskim dziecięcym paluszkom, a nawet pierwszym ząbkom. Na 39 stronach tej pozycji znajdzie się również coś dla rodziców i opiekunów: wyjaśnienie, dlaczego czytanie dzieciom jest tak istotne dla ich prawidłowego rozwoju; zaprezentowanie przykładów wpływu głośnego czytania w czasach, kiedy masowo otaczają nasze dzieci różnorodne bodźce; wskazanie 12 przykazań i 12 zakazań związanych z traktowaniem i wychowaniem dzieci.

Jest to zatem książeczka wielozadaniowa i autentycznie uniwersalna.

Kolorowe ilustracje przyciągają wzrok naszych pociech, zwłaszcza że na wielu z nich występuje sympatyczne Bobo, z którym maluchy mogą się zaprzyjaźnić, czy nawet utożsamić.

Wyłącznym dystrybutorem tego tytułu, stworzonego przez Fundację "Cała Polska czyta dzieciom" jest Księgarnia Internetowa Bonito.pl - zajrzyjcie tam i sprawcie ją sobie i swoim dzieciom lub ofiarujcie ją komuś bliskiemu w prezencie.

Komentarze

  1. Nie posiadam dzieci ale ostatnio ciągnie mnie do książek i książeczek dla dzieci....tę również muszę dopisać do listy "must read" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo miłe kompendium prostych wierszyków i piosenek dla maluszków. Doskonałe na prezent dla berbecia koleżanki czy członka rodziny :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Recenzja przedpremierowa: "Adam" - Agata Czykierda-Grabowska

Recenzja: "Tatuażysta z Auschwitz" - Heather Morris

Premiera: 18.04.2018
"Tatuażysta z Auschwitz" to opowieść o dwójce zwykłych ludzi, którym przyszło żyć w szczególnych czasach; których ograbiono nie tylko z wolności, lecz także z godności, imion i nazwisk oraz tożsamości. To świadectwo Lalego o tym, co musieli zrobić, by przeżyć.
Świadectw ogromu bestialstwa, których ofiarami stały się tysiące niewinnych ludzi w niemieckich obozach zagłady, nigdy zbyt dużo. Każda z historii przekazanych następnym pokoleniom przez ocalałych jest dramatyczna, bolesna i heroiczna. Bo nie lada heroizmem jest przetrwać w nieludzkich warunkach, których jedynym wyznacznikiem jest śmierć i cierpienie. 
Tytułowy tatuażysta – Lale – trafia do Oświęcimia wraz z setkami innych oszołomionych transportem w bydlęcych wagonach słowackich Żydów. Już przekraczając bramę ze złowieszczym napisem „Arbeit macht frei” podskórnie czuje, że czeka go bardzo trudny czas. Nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, jak trudny… Kiedy kolejny raz obrywa obozową rzeczywistości…

Recenzja: "Spowiedź w fotoplastikonie" - Krzysztof Beśka

I chyba wtedy po raz pierwszy udało mi się poczuć magię tego wspaniałego urządzenia [fotoplastikonu]: z każdym kolejnym zdjęciem oddalałem się od problemów, które niosło życie. Nie było szmalcowników, ani tych żywych, ani zastrzelonych przez Ezrę, nie było żandarmów, a zamiast ich pokrzykiwań i wycia syren słyszałem bicie kościelnych dzwonów i piękną włoską mowę.
Lato 1943 roku. Główny bohater – Antek, zostaje w okupowanej Warszawie sam, kiedy to jego ojciec wraz z najbliższymi przenosi się na dużo spokojniejszą wieś. Antkowi nie jest jednak pisana samotność, bo dzień po dniu wokół niego zaczynają się skupiać koledzy ze szkolnej ławy renomowanego liceum im. Batorego. Okazuje się, że w wojennej zawierusze dziać mogą się rzeczy nieprzewidywalne, o czym przekonuje się pierwszy na Antkowej drodze Czesio Bielawny – kapłan, który porzucił swój duchowny stan dla pięknej Ukrainki, a na życie zaczął zarabiać wyświetlaniem zdjęć w tytułowym fotoplastikonie. Maszyneria ta daje przynajmniej chwi…