Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: "Bez złudzeń" - Mia Sheridan

Premiera: 17.10.2018

"Przetrwałem - tamten dzień i te wszystkie straszne kolejne dni, całe sześć lat. Nie tylko przetrwałem; miałem się świetnie pod prawie każdym istotnym względem. Gary Lee Dewey odebrał mi wiele, ale nie wszystko. - Nie odebrałeś mi tego, co we mnie najlepsze - szepnąłem. - Nawet częściowo. Mimo wszelkich jego wysiłków wyszedłem z tej wilgotnej piwnicy z nietkniętą duszą." - fragment powieści.

Co ta Mia wyprawia ze mną za pośrednictwem każdej swojej książki?! Co ważne, miłością do jej powieści zaraziłam kolejne osoby i to chyba jedyny wirus, którego nikt nie powinien się bać ani unikać, a jedyną na niego szczepionką jest fundowanie sobie kolejnego tytułu jej autorstwa ;)

Tym razem, za sprawą tytułu "Bez złudzeń", amerykańska mistrzyni romansów proponuje nam historię pary poturbowanych przez los ludzi - Gabriela i Crystal alias Ellie. On jest utalentowanym rzeźbiarzem, ale i facetem po traumatycznych przejściach, bojącym się fizycznego kontaktu z druga osobą. Ona pracuje jako striptizerka w klubie nocnym i chociaż zarabia na życie swoim ciałem, to potrafi całkowicie się od niego oderwać i traktować je jak rzecz do zapewniania mężczyznom uciechy. Za sprawą mocnego postanowienia Gabriela, że przełamie on swoją blokadę w relacjach z innymi ludźmi, dochodzi do spotkania tej dwójki i metodą małych kroczków budowana jest między nimi nić porozumienia.


"Bez złudzeń" to kolejna książka Mii, która mnie nie zawiodła i poruszyła moją romantyczną duszę. Bo ta amerykańska pisarka ma dar snucia subtelnych historii miłosnych oraz przedstawiania ludzi oraz ich obaw, problemów i pragnień w realistyczny, przemawiający do wyobraźni sposób. Niekwestionowanym atutem jej książek są sceny erotyczne napisane tak pięknie i stosownie, że wrażliwcy nie powinni być przytłoczeni, a i fani mocniejszych uniesień powinni być ukontentowani.

Nie ma tu co się rozwodzić nad fabułą czy literackim stylem autorki, ponieważ seria "Bez" przyzwyczaiła mnie już do napisanego bardzo przystępnym językiem schematu: ludzie na życiowych zakrętach spotykają się ze sobą i tworzą nową jakość, stawiając opór własnym ograniczeniom i zewnętrznym przeciwnościom losu. A że ja uwielbiam o tym czytać, to już wypatruję najnowszej propozycji pt. "Bez tajemnic", która będzie mieć premierę już 16 stycznia 2018.

Drogie Wydawnictwo Edipresse, dziękuję za egzemplarz recenzencki "Bez złudzeń".



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Recenzja: "Karuzela" - Paulina Świst

Premiera: 14.11.2018

"Bo to, co nas podnieca, to się nazywa kasa, a kiedy w kasie forsa, to sukces pierwsza klasa. Bo to, co nas podnieca, to czasem też jest seks, a seks plus pełna kasa, to wtedy sukces jest." - nucę sobie pod nosem piosenkę Maryli Rodowicz sprzed wielu, wielu lat; piosenkę idealnie pasującą do najnowszej powieści Pauliny Świst pt. "Karuzela". Tajemnicza adwokat pisząca pod pseudonimem, autorka sensacyjno-erotycznej serii "Prokurator", powraca bowiem z nowym cyklem, który otwiera historia przekrętu gospodarczego na grube miliony, będącego "idee fix" pewnych wrocławskich adwokatów. Nazwisko Orłowski zobowiązuje, zatem główny bohater, Piotr "Orzeł" Orłowski wiedzie prym nie tylko w palestrze, ale i w zorganizowanej grupie przestępczej zorientowanej wokół zwrotu podatku VAT ze sprzedaży międzynarodowej. W proceder uwikłana jest również jego koleżanka ze studenckich czasów, prawniczka Aleksandra Tredel. Ten kreatywny duec…

Recenzja przedpremierowa: "Nikt nie idzie" - Jakub Małecki

Premiera: 31.10.2018

"Co rano parzyła w tygielku kawę po turecku, z cukrem i kardamonem, a potem siadała w pokoju, naprzeciw do połowy ułożonych puzzli na ścianie, i otwierała Nikt nie idzie: ponad tysiąc kartek, na każdej stronie drzeworyt, zdjęcie albo krótki wiersz. Oglądaj jedną stronę dziennie, powiedział kiedyś Igor. Więc oglądała." - fragment powieści.

Przyznaję, że mam z Jakubem Małeckim dwa, nie lada problemy... Bo chociaż jestem ekstrawertykiem z dość pokaźną siłą przebicia, to Kuba onieśmiela mnie swoją osobą przy każdym bezpośrednim spotkaniu. I robi to absolutnie nieświadomie, będąc człowiekiem nader skromnym, bo to ja milknę przy jego jego talencie :)

Podobnie też mam z przelewaniem na papier moich wrażeń z lektury jego książek. Ja ich nie czytam, ja je chłonę całą sobą, bo poruszają we mnie najbardziej nostalgiczne struny (tak, ekstrawertyczne osobowości również takowe posiadają). I tu pojawia się drugi problem, ponieważ zamiast spisywać te uczucia, wolałabym p…

Recenzja przedpremierowa: "Adam" - Agata Czykierda-Grabowska